Od 1 lutego zdążyliśmy się już przyzwyczaić do nowej, 8-procentowej składki rentowej. Wkrótce możemy jednak powrócić do starej stawki 6%. Dlaczego?
Decyzję podejmie Trybunał Konstytucyjny.

W zeszłorocznym (nazywamy teraz „pierwszym”) expose premier Donald Tusk zapowiedział wzrost składki na ubezpieczenie rentowe po stronie pracodawców. Dzięki uchwalonej w niemal ekspresowym tempie ustawie, począwszy od 1 lutego, wysokość składki w części finansowanej przez przedsiębiorstwa wzrosła z 4,5% do 6,5%.
Składka pracownika – 1,5% – pozostała bez zmian.

Ustawa zmieniająca wysokość obciążeń na rzecz ZUS została uznana przez rząd za tzw. projekt pilny. Przy tego typu projektach skróceniu ulegają maksymalne terminy rozpatrzenia ustawy przez Senat i jej podpisania przez Prezydenta. Problem jednak w tym, że Konstytucja nie zezwala na nadawanie statusu projektów pilnych propozycjom ustaw podatkowych. Konstytucjonaliści wskazują zaś, że na gruncie ustawy zasadniczej pojęcie „podatku” obejmuje nie tylko podatki w ścisłym znaczeniu (np. podatki dochodowe, VAT, podatek od darowizn i spadków itp.), ale także inne daniny publiczne.

Wychodząc z takich założeń, grupa parlamentarzystów PiS zaskarżyła ustawę nowelizującą wysokość składki rentowej do Trybunału Konstytucyjnego (TK). Argumentują, że w orzecznictwie TK przyjęło się, iż daniną publiczną jest każde przymusowe, bezzwrotne, powszechne i nakładane jednostronnie świadczenie pieniężne, stanowiące dochód państwa, które służący realizacji jego zadań. Z tego punktu widzenia – nie do końca bez racji –wnioskodawcy wskazują, że świadczenie ponoszone przez pracodawcę z tytułu finansowania składki rentowej może wypełniać wszystkie powyższe wymogi – a więc, że jest ono być może daniną publiczną właśnie.
Niewątpliwie składka rentowa jest świadczeniem pieniężnym i przymusowym. Jej ściąganie jest bowiem zabezpieczone obowiązkiem zapłaty odsetek za zwłokę oraz możliwością wymierzania opłat dodatkowych i grzywien za jej nieterminowe opłacanie lub nieopłacanie w ogóle. W literaturze podnosi się także, że jest to świadczenie przymusowe. Zarówno bowiem samo podleganie obowiązkowi płacenia składek, jak i ich pobieranie stanowi wyraz jednostronnej woli ustawodawcy. Składka w części finansowanej jest ponadto bezzwrotna i nieodpłatna. Ewentualne świadczenia z ubezpieczenia rentowego (np. renty z tytułu niezdolności do pracy) otrzymuje pracownik, a nie pracodawca. Teoretycy wskazują także, że składki stanowią dochód państwa, ponieważ – zgodnie z przepisami – nie stanowią one przychodów ZUS, lecz część Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

Zdaniem więc posłów opozycji zaskarżona ustawa podwyższająca wysokość składki rentowej została uchwalona z naruszeniem przepisów proceduralnych o randze konstytucyjnej. Dodatkowo parlamentarzyści zarzucili ustawie, że weszła ona w życie zbyt szybko po jej publikacji w Dzienniku Ustaw.
Trybunał nie wyznaczył jeszcze terminu rozprawy w tej sprawie. Jestem jednak niezwykle ciekawy rozstrzygnięcia TK. Uznanie, że składka rentowa jest daniną publiczną będzie bowiem oznaczać powrót do czteroipółprocentowej składki rentowej finansowanej przez pracodawcę. Powstanie w tym kontekście szereg pytań o to, czy pracodawcy będą mogli domagać się zwrotu części składki pobranej na podstawie niekonstytucyjnej ustawy … W tej chwili ciężko to sobie nawet wyobrazić, bo byłaby to katastrofa dla finansów Państwa.

Ewentualne orzeczenie Trybunału stwierdzające niekonstytucyjność podniesienia składki rentowej miałoby też dalej idące konsekwencje. W jego następstwie składki ZUS podlegałyby bowiem tym samym regułom, co podatki. Oznaczałoby to np. zakaz nowelizacji przepisów dotyczących składek w trakcie roku kalendarzowego. Ewentualne zmiany w tym zakresie musiałyby być uchwalone z odpowiednim wyprzedzeniem, najpóźniej na miesiąc przed końcem roku. To będzie bardzo ważny wyrok Trybunału..

Maciej Zieliński

Maciej Zieliński


maciej.zielinski@dzp.pl

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *