Od paru dni trwa medialny szum w sprawie podpisania przez Polskę ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement). W blogu DZP także zajmujemy się tym tematem – trudno o zagadnienie bliższe naszym zainteresowaniom. Moim zdaniem to dobrze, że przy tej okazji zostały ujawnione słabości zabezpieczeń systemów rządowych – bo na szali jest nasze bezpieczeństwo i najwyraźniej trzeba się sprawą zająć. To dobrze – że przy takich okazjach  rozwija się społeczeństwo obywatelskie – następuje spontaniczna integracja różnych środowisk i zaangażowana dyskusja społeczna, na której brak tak często narzekamy. Niewątpliwie także brak konsultacji społecznych jest oburzający (nie pierwszy to zresztą raz i najwyższy czas zmienić tę praktykę). Dzisiaj czytam, że zbiorą się (sic!) w tej sprawie trzy komisje rządowe. To zapewne właśnie skutek ostrej reakcji społecznej.

Czy jednak z punktu widzenia polskiego prawa – rzeczywiście to rewolucja i „zostały wytoczone armaty na wróble”? Prawnik, ze swej natury ostrożny, powinien rozważyć rzecz z dystansem.

Pierwszy raz czytałam treść ACTA zapewne ponad rok temu, gdy jeszcze z punktu widzenia medialnego, nikt się tą umową nie interesował. Naturalnie wystarczyło spojrzeć na listę państw sygnatariuszy (a teraz także posłuchać wypowiedzi zainteresowanych), aby zrozumieć w czyim interesie ACTA powstała. Widać też od razu anachronizm i sprzeczność jej założeń z obecnymi nurtami ochrony praw własności intelektualnej i przemysłowej, tj. tendencję do ustanawiania „wszędzie gdzie się da” zakazów i penalizacji.  Z punktu widzenia prawnika – ACTA nie wydaje się, nota bene, „szczytem osiągnięć legislacyjnych”, jak również polskie tłumaczenie nie zawsze jest najszczęśliwsze. Może to skutkować zapewne różnymi interpretacjami przy dokonywaniu implementacji lub wprowadzaniu przepisów wykonawczych do polskiego prawa. Mam też pewne wątpliwości merytoryczne np. przy określaniu ewentualnych odszkodowań za naruszenia (rozdział II, sekcja 2, artykuł 9) – czy przyjęta metodologia pozostaje w całkowitej w zgodzie z zasadami prawa polskiego i europejskiego. Nie przekonuje mnie argumentacja Komisji Europejskiej o pełnej zgodzie ACTA z obecnym prawem europejskim i państw członkowskich i nie uważam jej regulacji za prawidłowe i potrzebne.

Widząc powyższe wady, uważam jednak, iż co do zasady i z punktu widzenia naszego – procedury ochrony dóbr prawa własności intelektualnej i przemysłowej, o których mówi ACTA, są zgodnie z polskim prawem dostępne i dzisiaj. Blog to nie miejsce na dogłębne analizy, ale zauważyć należy, iż ustawy takie jak Prawo Własności przemysłowej, ustawa o prawach autorskich i prawach pokrewnych, ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną – zawierają już teraz odpowiednie mechanizmy. Przykładowo – art. 118 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych stanowi:

Kto wytwarza urządzenia lub ich komponenty przeznaczone do niedozwolonego usuwania lub obchodzenia skutecznych technicznych zabezpieczeń przed odtwarzaniem, przegrywaniem lub zwielokrotnianiem utworów lub przedmiotów praw pokrewnych albo dokonuje obrotu takimi urządzeniami lub ich komponentami ale reklamuje je w celu sprzedaży lub najmu, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3”

(dalej par 2, którego już nie cytuję”), w sposób, moim zdaniem, zupełnie wystarczający spełnia postulat ACTA zawarty w art. 27 pkt 6:

Aby zapewnić właściwą ochronę prawną oraz skuteczne środki ochrony prawnej, których mowa w ust. 5, każda ze Stron zapewnia właściwą ochronę prawną co najmniej w odniesieniu do:

a) w stopniu określonym swoim prawodawstwem:

  1. i. nieupoważnionego obchodzenia skutecznego środka technicznego dokonanego świadomie lub z dużym prawdopodobieństwem świadomie; oraz
    1. ii. oferowania do publicznej sprzedaży urządzenia … (i dalej).

To prawda, że artykuł 27 ust 4 ACTA, który budzi chyba najwięcej emocji, może być różnie interpretowany i implementowany w zakresie wolności i praw obywatela (por: artykuł Jakuba Kubalskiego na naszym blogu), ale przykładowo prawo autorskie w swoim art. 80 zawiera postanowienia o takie funkcji cyt.:

Sąd właściwy […] także przed wytoczeniem powództwa rozpoznaje, nie później niż w terminie 3 dni od dnia złożenia w sądzie, wniosek mającego w tym interes prawny:

[…]

  1. 2. zobowiązanie naruszającego autorskie prawa majątkowe do udzielenia informacji i udostępnienia określonej przez sąd dokumentacji mającej znaczenie dla roszczeń, o których mowa w art. 79 ust. 1;
  2. 3. zobowiązanie innej niż naruszający osoby do udzielenia informacji, które mają znaczenie dla roszczeń, określonych w art. 79 ust. 1, o pochodzeniu, sieciach dystrybucji, ilości i cenie towarów lub usług naruszających autorskie prawa majątkowe, jeżeli:
    1. a. stwierdzono, że posiada ona towary naruszające autorskie prawa majątkowe, lub
    2. b. stwierdzono, że korzysta ona z usług naruszających autorskie prawa majątkowe, lub
    3. c. stwierdzono, że świadczy ona usługi wykorzystywane w działaniach naruszających autorskie prawa majątkowe, lub
    4. d. została przez osobę określoną w lit. a, b lub c wskazana jako uczestnicząca w produkcji, wytwarzaniu lub dystrybucji towarów lub świadczeniu usług naruszających autorskie prawa majątkowe,

a powyższe działania mają na celu uzyskanie bezpośrednio lub pośrednio zysku lub innej korzyści ekonomicznej, przy czym nie obejmuje to działań konsumentów będących w dobrej wierze.

Podobny mechanizm i możliwość uzyskania informacji wprowadził art. 286 prawa własności przemysłowej w zakresie ochrony własności przemysłowej.

W środowisku cyfrowym z kolei – Ustawa o Świadczeniu usług drogą elektroniczną zawiera postanowienia wyłączające odpowiedzialność usługodawców świadczących usługi drogą elektroniczną (art. 14), przy jednoczesnym zobowiązaniu do zawierania w regulaminach zakazu dostarczania treści o charakterze bezprawnym (art. 8 ust. 3). Dane podmiotu muszą zostać przekazane „na żądanie organów państwa na potrzeby prowadzonych postępowań”.

Świadczący usługi nie musi przy tym weryfikować danych usługobiorcy. Pamiętajmy przy implementacji / analizie ACTA (a raczej – legislatorzy – pamiętajcie), iż Rozdział II sekcja 5 ACTA dotycząca środowiska cyfrowego zawiera po pierwsze zastrzeżenie, iż:

procedury mają być stosowane w sposób, który pozwoli na uniknięcie barier
dla zgodnej z prawem działalności […], w tym handlu elektronicznego,

oraz,

zgodnie z prawodawstwem strony, zachowuje podstawowe zasady, takie jak wolność
słowa, sprawiedliwy proces i prywatność.

Podsumowując, moim zdaniem, należy przede wszystkim monitorować, czy zostaną dokonane konieczne i pogłębione analizy o charakterze merytorycznym, w jakim zakresie Polska powinna dokonywać implementacji ACTA. Samo podpisanie umowy może także zmienić podejście do egzekucji istniejących przepisów a także wpłynąć na ich interpretację, nawet bez zmiany treści. Mam nadzieję, że uda się utrzymać zainteresowanie opinii publicznej tym tematem i na etapie późniejszym, tak, aby istniejące dziś „dobre” i wystarczające przepisy, nie były zastępowane „lepszymi”. „Lepsze” bywa wrogiem „dobrego” i wówczas faktycznie możemy niechcący uzbroić się w armaty.

Janina Ligner-Żeromska

Janina Ligner-Żeromska


janina.ligner-zeromska@dzp.pl

komentarze 2

  1. W końcu normalna opinia na temat ACTA

  2. mm
    Jakub Kubalski

    Dziękujemy i pozdrawiamy 🙂

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *